Stereotypizacja jest zawsze niewłaściwa. Jednak podejmując próbę ogólnego scharakteryzowania człowieka XXI wieku możemy pokusić się o przytoczenie kilku frazesów. Przede wszystkim, lubimy otaczać się pięknymi rzeczami. Poza tym – kochamy wszelkie nowinki! Nic więc dziwnego, że z miejsca zaprzyjaźniliśmy się z aromaterapią, która najpierw przebojem wdarła się do gabinetów medycyny naturalnej czy salonów SPA, a teraz podbija nasze domowe kąty i staje się wymówką do otulenia wnętrz naprawdę zjawiskowymi zapachami.

Aromaterapia to gałąź medycyny naturalnej, która skupia się na całkowitym leczeniu chorób lub na niwelowaniu towarzyszących im dolegliwości. To także dziedzina, która – w tej najbardziej pierwotnej formie – towarzyszy nam od zarania dziejów. Tak się bowiem składa, że już nasi praprzodkowie wykorzystywali naturalne zapachy do zwalczania infekcji czy przeciwdziałania bezsenności. My natomiast, sztukę leczniczego stosowania różnych esencji doprowadziliśmy do perfekcji ocierającej się o najwyższą sztukę!

Aromaterapia sensu stricte nie jest więc wynalazkiem współczesnym, ale w dopracowanej, współczesnej wersji możemy uznać ją za nowinkę. Gra aromatami z całą pewnością jest jednak świetnym sposobem na to, aby otoczyć się pięknymi zapachami. Naturalnymi zapachami rzecz jasna, bo tylko takie, niesyntetyczne esencje stoją w zgodzie z wyznacznikami tej wszechstronnej dziedziny.

Podstawą aromaterapii są uzyskiwane z roślin – na drodze złożonej destylacji – olejki eteryczne, a więc niezwykle aromatyczne substancje o złożonym składzie i szerokim zastosowaniu. W przypadku pierwotnej funkcjonalności, olejki służą roślinom do walki ze szkodnikami i do wabienia pożytecznych owadów. Jeśli chodzi o zastosowanie w aromaterapii – specjalnie wyselekcjonowane esencje wykorzystuje się w formie rozcieńczonej i całkowicie nietoksycznej, a więc bezpiecznej dla zdrowia.

Wysokiej jakości esencje są stosowane w sanatoriach, uzdrowiskach czy salonach SPA, gdzie stanowią bazę do masaży, inhalacji czy leczniczych kąpieli. Niesyntetyczne olejki są także składnikami dobrych świec zapachowych. Esencje można także podgrzewać w kominkach zapachowych lub uzupełniać nimi pachnące dyfuzory. To wszystko składa się na możliwość wykorzystywania zdobyczy aromaterapii na własnym podwórku, a więc w prywatnym salonie czy sypialni.

Podstawą domowej sesji aromaterapeutycznej powinien być dobór odpowiedniego, w pełni naturalnego zapachu – dostosowanego do naszych potrzeb, oczekiwań i (co tu dużo kryć) gustów. Warto – przed zakupem olejku do kominka czy pachnącej świecy – zapoznać się z działaniem konkretnych aromatów. W przypadku, gdy cierpimy na przeziębienie – świetnym wyborem będą produkty zawierające olejki anyżowe, eukaliptusowe, sosnowe czy miętowe. Jeśli trapi nas bezsenność, pomogą zapachy oparte na róży, rumianku czy melisie. A kiedy zechcemy ukoić skołatane nerwy, ulgę przyniosą wieczory spędzone wśród aromatów cytrusów, cedru, drzewa sandałowego czy cyprysów.

Oprócz doboru aromatu pod kątem trapiącej nas dolegliwości istotne jest, aby sprawdzać skład danego produktu i pamiętać o tym, że esencje pochodzące z nieznanych, niewiarygodnych źródeł mogą wyrządzić więcej krzywdy niż porządku.

Mimo że aromaterapia dopiero od niedawna cieszy się rangą hitu – pamiętajmy, że jej korzenie sięgają czasów dawno minionych, kiedy to o syntetycznych olejkach nikt nawet nie myślał. Zresztą, leczenie zapachami to gałąź medycyny naturalnej, przez to podstawą aromaterapii mogą być jedynie prawdziwe, niesyntetyczne, roślinne aromaty – takie, jak zamknięte w świecach czy dyfuzorach Yankee Candle olejki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here